Na początku chciałbym Was wszystkich przeprosić, o chwilowe zaniedbanie bloga. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego posta wybaczycie mi i zrozumiecie moją postawę 🙂

Na początku czerwca zadałem sobie pytanie. Co tak naprawdę rozwija duszę?
Długie medytacje, godziny spędzone w całkowitej ciszy sam ze sobą, pogłębianie wiedzy czy może… Doświadczenia?
Wielu ludzi wyobraża sobie człowieka rozwiniętego duchowo old-shoolowo – czyli jako „medytującego mnicha”, który nie wychodzi z domu i z którym ciężko się dogadać. Bzdura. 😛
Rozwój duchowy to tak naprawdę nie długie medytacje – ale doświadczenia życiowe – czyli najprościej mówiąc przeżywanie życia „pełną parą”.
Skacząc na bungee, pijąc i bawiąc się z przyjaciółmi, śmiejąc się.. Medytujesz.
Zabawa, radość i doświadczenia to jedna z najwspanialszych (często nieświadomych) form modlitw i medytacji, które rozwijają tak samo jak medytacja, jednak w nieco odmienny sposób. xP
Tak, właśnie dlatego zaniedbałem bloga. Nastawiłem się na przeżywanie.
Pierwsza miłość, załamanie spowodowane z odejścia mojej ukochanej, picie i zabawa z przyjaciółmi, koncerty.. Krótko mówiąc rozwijałem się. 🙂
Czuje się naprawdę mocniejszy. Podczas koncertów czy problemów uczuciowych mogłem poznać siebie..
Tak samo, jak przy medytacji.
Wczoraj moja najlepsza przyjaciółka Renata wypowiedziała takie zdanie „wiem, że nie jestem tak uduchowiona jak Ty”..
A wiecie co? Nie zgadzam się z tym.
Ona doświadczyła życia dużo bardziej niż ja, co za tym idzie – poświęciła więcej czasu na rozwój.
Więc mogę śmiało powiedzieć, że jesteśmy na podobnym poziomie. 😉
Więc ludzie, wyjdźcie ze stereotypów i zacznijcie się rozwijać, czerpać z życia pełnymi garściami, doświadczać, kochać i przeżywać – bo to wszystko najczystsza forma rozwoju duchowego.

By Den.

Reklamy